Wywiad ze zwycięzcami II edycji Chiruca EXPEDITION. Jak udała się podróż poślubna Ruszamy w nieznane?

Wywiad ze zwycięzcami II edycji Chiruca EXPEDITION. Jak udała się podróż poślubna Ruszamy w nieznane?

Wywiad ze zwycięzcami II edycji Chiruca EXPEDITION. Jak udała się podróż poślubna Ruszamy w nieznane?

Zwycięzcy II edycji Chiruca  Expedition – Ruszamy w nieznane planowali wybrać się w podróż poślubną do Omanu oraz Nepalu, jak sami napisali w zgłoszeniu: „Za kilka tygodni bierzemy ślub i jak widać, pasja podróżowania i miłość do gór połączyły nas na dobre. Chcemy, by nasza podróż poślubna także była niesamowitym przeżyciem. Planujemy odwiedzić dwa państwa. Pierwszym z nich będzie Oman, piaszczysty, leżący nad Oceanem Indyjskim. Nie będzie tam jednak czasu na leniuchowanie. Zazwyczaj nasze wyprawy są bardzo intensywne i staramy się zobaczyć jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Tak samo będzie i tym razem. Głównym celem naszej podróży będzie jednak Nepal - dach świata. Wydaje się trochę tajemniczy, jednak jesteśmy przekonani, że otworzy przed nami swoją duszę i pozwoli na kilkunastodniowy trekking do Everest Base Camp. Chcemy dotrzeć na wysokość ponad 5 tysięcy metrów i na własne oczy zobaczyć najwyższe szczyty świata, poznać Nepalczyków i ich fascynującą kulturę.”

Zapraszamy do zapoznania się z krótkim wywiadem z którego dowiecie więcej o ich niecodziennej podróży!

1) To może zacznijmy od prostego pytania - jak Wam się udała podróż poślubna?

Wyprawa udała się doskonale. 7-tygodniowa podróż życia po Azji, podczas której odwiedziliśmy Nepal, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie, była dla nas ogromnym wyzwaniem logistycznym. Będąc w Katmandu, stolicy Nepalu, musieliśmy szukać wi-fi, żeby wyrobić sobie wizę do Omanu. Będąc w jednym miejscu, trzeba było już planować kolejne etapy. Ciekawym doświadczeniem, trochę karkołomnym, ale ostatecznie zakończonym sukcesem, było szukanie… punktu ksero z dostępem do internetu, żeby odprawić się na lot. Jak widać, podczas podróży poślubnej nie mogliśmy narzekać na nudę. Oczywiście, podróż to o wiele więcej, niż tylko papierki i pozwolenia. To przede wszystkim wspaniali ludzie, których poznaliśmy na wyprawie. Byliśmy dla nich ogromną atrakcją i urozmaiceniem dnia codziennego. Nie wiemy, kto miał większą frajdę z tych spotkań, my czy oni? Oprócz ludzi, bardzo podobało nam się także lokalne jedzenie. Bardzo pikantne, ale niezwykle smaczne. Szczególnie podczas dwóch trekkingów, które udało nam się odbyć w Himalajach. Najpierw podeszliśmy na Everest Base Camp, a dokładniej na znajdujący się tuż obok szczyt Kala Pattar (5550 m.n.p.m.). Kiedy dwa tygodnie później wróciliśmy do Katmandu, wiedzieliśmy, że mamy niepowtarzalną szansę zdążyć podejść na przełęcz Thorung La (5416 m.n.p.m.) w rejonie Annapurny. Udało się, chociaż 10-dniowy trekking był tak różny od podejścia na EBC. Emocje towarzyszące nam były jednak takie same. Podczas podróży spędziliśmy także 4 dni w Dubaju, a także tydzień w Omanie, gdzie doleciała do nas 6 znajomych z Polski. To niesamowity kraj tysiąca Wadi, stuletnich żółwi, a także pięknych piaszczystych pustyń. W ciągu 7 dni zjechaliśmy 1300 km wypożyczonymi samochodami, a także weszliśmy na najwyższy szczyt tego kraju, na wysokości 2996 m.n.p.m.

2) Podczas 2 edycji Chiruca Expedition zdecydowanie pokonaliście innych kandydatów, co Waszym zdaniem zadecydowało o Waszym sukcesie?

Kluczem do sukcesu była naszym zdaniem autentyczna radość z wyprawy życia. No i nie oszukujmy się, „podróż poślubna” zawsze brzmi trochę lepiej i gwarantuje dodatkowe lajki :) do konkursu zgłosiliśmy się trochę partyzancko, bez większych nadziei na sukces. Kiedy jednak okazało się, że nasi znajomi sami zaczęli angażować się w zdobywanie lajków, pierwszy raz poczuliśmy, że jest to na poważnie i że mamy szansę na podium. Kolejne tygodnie to już efekt śniegowej kuli, a prawdziwa kulminacja nastąpiła w ciągu ostatnich kilkunastu godzin, kiedy mieliśmy bardzo podobną liczbę głosów do „Wyprawy do źródeł melanżu”. Ponownie przeprowadziliśmy marketingową ofensywę, co przełożyło się na zwycięstwo. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie, byliście niesamowici!

3) Jaki był najpiękniejszy moment Waszej wyprawy? Gdzie podobało się Wam najbardziej?

Przez 10 dni podejścia pod Everest Base Camp mieliśmy fatalną pogodę. Padał deszcz, wiał silny wiatr, a Mount Everest, który powinien być widoczny już od czwartego dnia, schował się za mgłą. Byliśmy przemoczeni i głodni. Bardzo źli i bardzo niedospani. Nie tak wyobrażaliśmy sobie podróż życia. Przecież zaplanowaliśmy wyprawę idealnie. Skąd mogliśmy przewidzieć, że monsun będzie w tym roku tak długo? Nawet Nepalczycy zszokowani byli tak brzydką pogodą. W dniu, kiedy podchodziliśmy do kresu naszego trekkingu, przejaśniło się jednak. Chmury ustąpiły i przed nami w pełnej okazałości zaczęły pokazywać się 7 i 8-tysięczniki. Kiedy wdrapaliśmy się na Kala Pattar, mieliśmy Mount Everest, a także sąsiadujące z nim najwyższe szczyty świata, na wyciągnięcie ręki. Byliśmy na szczycie sami i podziwialiśmy majestat tej góry, a także wspaniałe widoki w panoramie 360 stopni. Z pewnością poeci znaleźliby kwieciste słowa na opisanie tego uczucia, nasz język jest jednak zbyt ubogi, by to opisać :)

4) Czy w trakcie wyprawy mieliście jakieś nieprzyjemne bądź niebezpieczne przygody?

Kilka się zdarzyło, szczególnie w Himalajach. I o dziwo nie ze strony kamieni, choroby wysokościowej czy deszczu, a raczej lokalnych zwierząt hodowlanych. Agnieszkę zaatakował byk, kiedy robiła sobie zdjęcie z jedną z krów. Musieliśmy odgonić nadgorliwca kamieniami. Niestety, szły przed nami ścieżką i jakoś trzeba było je wyminąć. Za każdym razem jednak, kiedy się do nich zbliżaliśmy, byk obracał się przodem do nas i patrzył prosto na Agnieszkę. Wtedy my po raz kolejny go odganialiśmy. Taka zabawa w kotka i myszkę (a raczej byka i człowieka) trwała kilkanaście minut, kiedy droga zaczęła zakręcać w lewo. Uznaliśmy, że najlepiej będzie zdążyć przed krowami (i bykiem), które szły ścieżką, poprzez skrócenie sobie drogi przez krzaki. W ten sposób udało nam się uniknąć nieciekawej przygody. Druga sytuacja miała miejsce dwa dni później i to Krzysiek omal nie został zepchnięty w przepaść przez sforę dzikich psów. Zaczęły one walczyć między sobą i jeden rzucił się na drugiego, spychając go w przepaść. Pech chciał, że między nimi a przepaścią znajdował się Krzysiek, któremu jednak udało się jakoś wybalansować z ciężkim plecakiem. Oba psy spadły natomiast w dół.

5) Jak sprawdziły się buty marki Chiruca?

Mieliśmy ze sobą modele DYNAMIC JUBILEE GTX (Agnieszka) i NEPAL PRO GTX (Krzysiek). I trzeba jasno powiedzieć, że buty Chiruca były jednym z niewielu elementów wyposażenia, które nie nawaliły. Ręczniki szybkoschnące nie chciały schnąć, plecak wpijał się w bark, a kijki trekkingowe powykrzywiały się. Przy jednym z poprzednich pytań opowiadaliśmy o mokrych i błotnistych warunkach podczas podejścia na Everest Base Camp. Buty sprawdziły się w stu procentach. A jechaliśmy do Nepalu z mieszanymi uczuciami. Próbowaliśmy rozchodzić te buty w polskich i czeskich górach, ale szło nam to dość opornie. Nie spodziewaliśmy się rewelacji na jednym z najbardziej wymagających trekkingach świata. A jednak, buty dały radę. Były z nami w deszczowym, monsunowym Nepalu i żwirowym, piaskowym Omanie. W obu tych lokalizacjach sprawdziły się bez zarzutu.

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Comment:
Type Code

Sklepy

outdoor

hunting

special

internetowe