Wywiad z Adventure Mountains, laureatami 2 edycji Chiruca EXPEDITION!

Wywiad z Adventure Mountains, laureatami 2 edycji Chiruca EXPEDITION!

Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z członkiem ekipy Adventure Mountains – która była laureatem 2 edycji Chiruca EXPEDITION. W 2019 roku team przeszedł ukraińską część Głównego  Szlaku Beskidzkiego w butach Chiruca!

1) To może zacznijmy od prostego pytania - jak oceniacie swoją wyprawę? Czy wszystko poszło po Waszej myśli?

Naszą wyprawę oceniamy bardzo dobrze. Wszystko przygotowujemy zawsze na czas. Tak, wszystko poszło po naszej myśli. Dopisała pogoda, zdrowie, wytrzymałość i kondycja. Przy 6. osobach w teamie musi się wszystko zazębiać. Polegamy na sobie, choć każdy musi też dbać o swoje zdrowie. Planujemy trasę, szykujemy sprzęt potrzebny dla całego Teamu jak również dla poszczególnego ogniwa łańcucha, jakim jest każdy z uczestników, bo i każdy z nas ma ściśle określone odpowiedzialności w grupie dla dobra całości. Każdą wyprawę planujemy przynajmniej rok wcześniej. Staramy się, by Team wyprawy był ustalony już na 12 do 10 miesięcy przed wyprawą. Każdy z nas planuje swój wolny czas i urlop, aby móc wspólnie spędzić tak wiele dni. Teraz, kiedy czasu mamy jeszcze najwięcej - planujemy wyprawy 2-4 tygodniowe. Kiedy będą pewnie krótsze, choć również intensywne. W roku 2020 ruszamy na Rumunię na jej wschodnie Karpaty. Oczywiście na Ukrainę będziemy wracać, bo to bardzo wielki obszar działań. My przeszliśmy tylko jedną nitką. Są marzenia na więcej.

2) Czy było coś, co szczególnie zaskoczyło Was w ukraińskiej części Karpat?

Z pewnością bardzo wielkie przestrzenie dzikich gór, bez większej cywilizacji, nawet łączności telefonicznej. Zaskoczyło nas to, że przez całą drogę 390 km nie spotkaliśmy żadnych zwierząt, nawet ich śladów. W Polsce jest masa saren, dzików, innych mieszkańców lasu - tam cisza i pustka, nawet odgłosów w czasie naszych spoczynków nocnych, a nocowaliśmy tylko w górach pod namiotami; w lasach i na szczytach gór. Jedynymi zwierzętami były psy, a jeden taki dołączył do nas i przeszedł z nami ponad 200 km - sam pojąc się i szukając jakiś robaków w runie leśnym. Był naszym wiernym towarzyszem. Ukraińskie Karpaty - dzikie góry, gdzie trzeba wszystko nosić ze sobą - zwłaszcza jedzenie. Trzeba szukać i dbać o wodę. W tak wielkiej grupie jak nasza, można było zadbać o wszystko.

3) Jaki był najpiękniejszy moment lub momenty Waszej wyprawy?

Zawsze najpiękniejszymi momentami jest czas odpoczynku, poszukiwanie miejsca na nocleg, ognisko, posiłek, rozmowy - dzielenie się tym, co każdy z nas przeżywa w czasie drogi. Z pewnością posiłki były długo oczekiwane z racji porcjowania żywności, bo całą nieśliśmy na własnych plecach. Noclegi, poranna kawa, wschód słońca, cisza i spokój. Dbaliśmy o sen, bo to była nasza podstawowa regeneracja po całym dniu wyczerpującej drogi, z dużym ciężarem na plecach. Samo dotarcie do końca drogi nie jest tak ważne, jak sama droga. Sama droga jest celem,a  dotarcie do końca jest tylko kropką nad "i". Jest radość na końcu drogi, choć dla większości to smutek, że to koniec przygody, że fajnie, gdyby teraz można iść od końca do początku. Najpiękniejsze momenty, kiedy inni patrząc na nas podziwiali nas - mówiąc - wojsko idzie... tak samo podchodząc, schodząc, w jednym szyku, równo, tak samo ubrani, z takim samym sprzętem - chciało nam się z tego trochę śmiać, choć dodawało nam to na pewno siły. Ogniska paliliśmy czasami nawet 3-4 razy dziennie, ogień był również naszą baterią sił i motywacji.

4) Czy w trakcie wyprawy mieliście jakieś nieprzyjemne bądź niebezpieczne przygody? Co było najtrudniejsze?

Najtrudniejsze: z pewnością ciężar na plecach - 25 kg własnego sprzętu, wspólnego, jedzenia, wody. Początek był bardzo trudny, zanim organizm przyzwyczaił się do ciężarów, podejść na szczyty. Niewystarczająca ilość kalorii, choć dało się to ogarnąć. Niebezpieczne przygody: z pewnością raz atakowały nas dwa dzikie konie, wieczorem i przez całą noc nasze namioty. Przeżyliśmy, choć wydawało nam się, że stoczymy walkę z nimi. Cóż zrobić, nigdy nie wiadomo, kogo się spotka w górach. Dwie burze, które nie było wiadomo jak się zakończą, choć z Bożą pomocą przeżyliśmy i te doświadczenia, na szczęście przy jednej już byliśmy w namiotach, przy drugiej byliśmy w drodze, a zaraz po niej długie ognisko - aby wszystko wysuszyć i ogrzać się. Tak to bardzo spokojna droga.

5) Jak sprawdziły się buty marki Chiruca?

Buty sprawiły się, choć każdy coś innego z butami przeżywał. Jednym się bardziej zniszczyły, innym mniej - z pewnością nikomu nie padły tak, by nie dało się w nich iść, przejść, dojść. Używamy je nadal w naszych wypadach poza miasto. Buty były poddane bardzo dużym obciążeniom. Nie mogliśmy o nie dbać jak należy - musiały być na nogach bardzo długo. Były przemoczone od potu, wody. Musieliśmy je suszyć przy ognisku. Wiele podejść i zejść. Każdego stopa inaczej pracuje. Jednak tak jak tylko szło - dbaliśmy, aby dały radę i nikomu się nie zniszczyły. Buty, to klucz do przejścia drogi. Gdyby nam w nich stopy padły, lub też padły same buty - nie dotarliśmy byśmy do celu. Zawsze myślimy o butach i planujemy. Dziękujemy Marce Chiruca za wsparcie naszej wyprawy! 

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Comment:
Type Code

Sklepy

outdoor

hunting

special

internetowe