Wywiad z Anią i Jarkiem z bloga Czar Gór.

Wywiad z Anią i Jarkiem z bloga Czar Gór.

Piotr Szałaśny: Czy zanim się poznaliście, góry należały do Waszych pasji?

Czar Gór: W górach byliśmy od zawsze, trudno więc mówić, że od początku była to pasja. Rodzice przemierzali góry wzdłuż i wszerz, i tak jakoś wyszło. Ania w górach obchodziła swój roczek, Jarek ma pierwsze zdjęcia w górskim otoczeniu jak miał 3 latka. Jednak nie pamiętamy tamtych wydarzeń.

Spokojnie można powiedzieć, że miłość do gór zaszczepili w nas Rodzice, z którymi każdą wolną chwilę spędzaliśmy poza domem, szczególnie jako dzieciaki. Im byliśmy starsi, tym nasze wyjazdy stawały się bardziej samodzielne.

Nigdy się nad tym nie zastanawialiśmy, ale o dziwo poznaliśmy się… w górach :)! Na obozie wędrownym w Górach Świętokrzyskich w 1998 roku.

P.Sz.: Czytelnicy znajdą Was na blogu, Facebooku, Instagramie. A jak wyglądały początki Czaru Gór w sieci?

Czar Gór: W sumie to nie było pomysłu na bloga od początku. Na studiach bardzo mocno zintensyfikowaliśmy nasze wyjazdy, rocznie przechodziliśmy tysiące kilometrów po górskich szlakach (Jarek nawet kiedyś to podsumowywał) i z programistycznego problemu zrodził się pomysł, aby stworzyć wyszukiwarkę szlaków. Jak już prawie wszystko było gotowe, wpadłem na pomysł, aby jednak zrobić pamiętnik, bo wycieczek robiliśmy bardzo dużo i chcieliśmy się nimi dzielić ze znajomymi, którzy często doradzali się nas, gdzie można się wybrać. I tak powstawały pierwsze wpisy.

Przez początkowy okres blog był dla zamkniętej grupy ludzi, nie chwaliliśmy się nim, nie promowaliśmy go, więc też nie było obaw, bo nie było oczekiwań.

Obecnie zaś mamy pomysł na bloga, który powoli wdrażamy. Zmieniamy wygląd, który ma bardziej oddawać to, co mamy do zaoferowania innym użytkownikom. W sieci jest dużo bardzo dobrych blogów, a nie do końca chcemy z kimkolwiek konkurować. Mamy nadzieję, że nasz pomysł na góry, pomysł jak można o nich mówić, przyjmie się. Tym samym wycieczki, które stanowiły podstawę bloga, odejdą trochę na dalszy plan, niemniej cały czas będą mocnym punktem.

 

P.Sz.: Z czasem Czar Gór stał się ambasadorem Chiruca, opowiedzcie coś więcej o tej współpracy.

Czar Gór: Markę Chiruca znaliśmy. Tak się składa, że w liceum Jarek bardzo dużo czasu spędzał w sklepach turystycznych, czekając na mnie, aż skończę swoje zajęcia. Tam rozmawiał ze sprzedającymi, poznawał technologię, sam zaczął się przekonywać do niektórych rozwiązań. I gdzieś po drodze padła nazwa marki Chiruca, ale nie potrafimy przypisać dokładnie momentu, kiedy to było.

W pierwsze buty tej marki zaopatrzyła Jarka Chiruca w roku 2017. Wypełnił formularz dotyczący ambasadorów i udało się nim zostać. To był dobry czas, bo właśnie na półkę po ponad 10-latach użytkowania odkładał swoje buty Lowa i szukał czegoś nowego. Nie ukrywamy, że mamy nadzieję, że współpraca przysłuży się obu stronom.

P.Sz.:  Zdradźcie coś na temat swoich ulubionych miejsc i aktywności w górach.

Czar Gór: Ulubionych miejsc w górach jest sporo. Wbrew pozorom nie są to Tatry, które mają dobry marketing i się świetnie sprzedają, ale nas tak bardzo do nich nie ciągnie. Miejscem szczególnym jest Polana Górowa w Beskidzie Żywieckim pod Halą Miziową, gdzie Jarek spędził niejedno lato jako dziecko, a miejsce wspólne to Bieszczady. Szczególnie jesienią. Trochę to wyświechtane, ale tak jest. Bieszczady jeszcze uwielbiamy za niebo nocą, którego nigdzie indziej nie doświadczyliśmy. W nocy przy dobrej pogodzie można stać i obserwować gwiazdy godzinami.

Na wiosnę zaś polecamy krokusy, z pominięciem Polany Chochołowskej. Owszem, tam jest szafranów spiskich najwięcej, ale i najwięcej turystów. Sami opracowaliśmy mapę, gdzie nanieśliśmy miejsca występowania krokusów - jest tego całkiem sporo: https://www.czar-gor.pl/krokusowo

P.Sz.: Jeśli nie wybieracie się właśnie na szlak, to…?

Czar Gór: Ze względu na pracę zawodową (Ania jest księgową, Jarek pracuje w branży IT) i dodatkowo prowadzenie własnej działalności, nigdy nie mieliśmy za dużo wolnego czasu, a odkąd pojawiła się córka można powiedzieć, że jest go jeszcze mniej. A co w nim robimy, jak nie jesteśmy w górach? Dużo czytamy, w sumie nie ma już miejsca na książki w domu, a tych ciągle przybywa. Sporo czasu poświęcamy psu, który od szczeniaka był aktywny, więc jak pogoda na to pozwala bawimy się trochę w agility, dog-frisbee, ale uczciwie musimy przyznać, że mniej, niż kiedyś. Rozwijamy się w fotografii, która powoli staje się drugą pasją. Lubimy spotkać się z rodziną, znajomymi. I chyba tyle :)

 

O Ani: Stanowi ten bardziej roztropny charakter, rozważa każdą co dziwniejszą propozycję kilka razy, chętnie przystając na mniej szalone pomysły. Tchórz jakich mało, rozglądająca się za czyhającym niedźwiedziem nawet w… samochodzie :). Lubi łóżko, toteż wyciągnięcie Jej na wschód słońca graniczy z cudem.

O Jarku: Pomysłodawca większości szalonych pomysłów. Wychodzi z założenia, że będzie się martwić później. Już jako dziecko wybierał się na polowania na niedźwiedzie, uzbrojony w patyk :). Pochłania książki, nawet w wannie. Gdyby mógł, nie wracałby z gór.

Od roku jest z nimi również Córka. Jednak chcą, aby była anonimowa, dlatego nigdzie nie podają Jej imienia, nie pokazują wizerunku.

A od ponad 7 lat wiernym towarzyszem jest sznaucer średni – Tissot, którego zabierają na większość wycieczek.

Tags: wywiad czar gór

Leave a Reply

* Name:
* E-mail: (Not Published)
   Website: (Site url withhttp://)
* Comment:
Type Code

Sklepy

outdoor

hunting

special

internetowe